Wiosenne tłuszczyku spalanie dzień 5

 

Dzień piąty był pierwszym od początku diety dniem beztreningowym. Ponieważ za dwa dni mam zawody (10km) postanowiłam, że mimo to nie ograniczę liczby przyswajanych kalorii i słusznie zauważyłam, że po tym dniu moja waga się raczej nie zmieni.

Dzień piąty był dniem wegetariańskim. Wiem, że wielu z Was produkty roślinne kojarzą się z niepełnowartościowym białkiem. I faktycznie.. jakby jeść samą fasolę – brakowałoby nam wielu aminokwasów. To samo jakby jeść sam makaron, albo same orzechy. Ale jeśli łączymy te wszystkie produkty, to naprawdę niczego więcej naszym komórką do szczęścia nie trzeba.

No więc w dzień piąty moje komóreczki dostały…

  1. Poranny rozruch: 5:45 – 5:55 (pompki, brzuszki, pośladki, wyskoki)
  2. Śniadanko godz. 6:20: kasza kukurydziana (40g) na mleku 1,5% (300ml), na to starte średnie jabłko. Wszystko posypane cynamonem.
  3. II śniadanie godz. 10:00: kefir 1,5% 400ml, średni banan
  4. Obiad 12:30: humus posypany siemieniem lnianym z grillowaną cukinią i bakłażanem oraz pikantnym sosem paprykowym (270g) + malutka bułka typu pita (40g) + sok z buraków i jabłek 300ml (wszystko kupne w zaufanym źródle)
  5. Podwieczorek 15:30: jednodniowy sok marchwiowy
  6. Kolacja 17:30: mała miseczka pasty z ciecierzycy na słodko (dałam mniej pasty tahini i mniej miodu niż w przepisie: https://www.facebook.com/925249674182335/photos/pb.925249674182335.-2207520000.1456680866./1046100102097291/?type=3&theater)
  7. Przez cały dzień jeszcze 3 kawy z mlekiem 1,5%, kilka herbat w tym ziołowych, dużo wody wysokomineralizowanej.

Za każdym razem odkładałam widelec jak tylko poczułam pierwszy sygnał sytości. Jadłam dopiero jak byłam głodna.

Waga z dzisiejszego poranka bez zmian 48,2kg.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit exceeded. Please complete the captcha once again.