Wiosenne tłuszczyku spalanie dzień 3

Dzień trzeci pozbywania się tłuszczyku za mną…

I tak sobie pomyślałam, że nie wspomniałam o pewnym szczególiku, ale dosyć istotnym… W szkole układaliśmy różnego rodzaju jadłospisy. Przeróżne. I nie ważne, jak się staraliśmy. I nie ważne jak się przy tym pociliśmy. Nie da rady ułożyć takiego, który zaspokajałby nasze zapotrzebowanie na Wit. D. (Przy czym z pozostałymi składnikami, przy zróżnicowanym jadłospisie problemów raczej nie było). Żeby nasz organizm wyprodukował wystarczającą ilość witaminy D ze słońca, potrzebna jest codzienna min. 15 minutowa ekspozycja na słońce min. 20% powierzchni naszego ciała. A tu nawet jak nam słońce wyjdzie na chwilę, to i tak zazwyczaj opatuleni jesteśmy po uszy. Dlatego też codziennie do śniadanka dokładam sobie Wit D w dawce 1000 j.m.

Wszystkich, którzy pomyśleli, że nigdy tej witaminy nie suplementowali, a żyją informuję, że  niedobór Wit. D ma swoje objawy i swoje skutki. I że to nie to samo.

Objawem może być, że nie możemy spać, że zęby trzy razy dziennie myjemy, a i tak tu czy tam mamy jakiś ubytek, że widzimy już nie tak super.

Skutki, to co zaczyna się z nami dziać, a czego nie tak łatwo dostrzec… jesteśmy bardzie podatni na czynniki wywołujące raka (szczególnie dobrze udowodniona jest korelacja pomiędzy brakami Wit. D a rakiem piersi, prostaty i jelita grubego). Bardzo wyraźnie wykazano też korelację w braku Wit. D a chorobami autoimmunologicznymi. No i rozwijająca się latami osteoporoza.

No więc poza małą białą tabletką na śniadanie zjadłam wczoraj…

  1. Poranny rozruch: 5:45 – 5:55 (pompki, brzuszki, pośladki, wyskoki)
  2. Śniadanko godz 6:20 : jajecznica na łyżce masła klarowanego z dwóch jajek z wolnego wybiegu (wolny wybieg nie ma wpływu na wartości odżywcze jajka, ale żal mi po prostu tych w klatkach 😉 ), ½ sporej kromki chleba staropolskiego maczanej w 1 łyżce oleju lnianego, ogórek kiszony, szklanka soku świeżo wyciśniętego z pomarańczy.
  3. II śniadanie godz 10:30: jabłko+ kubek soku wielowarzywnego Tymbark Wege
  4. Obiad 12:30: zmieścił się na małym talerzu: ¼ talerza kasza pęczak, ¼ talerza, mięso z uda kaczki bez skóry, ¼ talerza czerwona kapusta na ciepło, ¼ talerza surówka z brokułów
  5. Kolacja 17:30: kanapka składana z chleba orkiszowego z serem żółtym + pokrojona w paski kalarepa + kubek kremu z pomidorów (http://www.rownowaznia.pl/krem-z-pomidorow-przepis/ )
  6. Joga 20:00 – 21:00

Przez cały dzień jeszcze 3 kawy z mlekiem 1,5%, kilka herbat w tym ziołowych, dużo wody wysokomineralizowanej.

Za każdym razem odkładałam widelec jak tylko poczułam pierwszy sygnał sytości. Jadłam dopiero jak byłam głodna.

Waga z dzisiejszego poranka 0,2kg mniej tj.  48,4kg.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit exceeded. Please complete the captcha once again.